,, Zatrzymasz się u mnie"
Louis
Dzisiaj było strasznie brzydko na dworze i pewnie jest zimno . Nie lubię tej zimy. Wstałem z łóżka i leniwie schodziłem na dół do kuchni coś zjeść. Zobaczyłem, że Eleanor już nie śpi, kiedy ja się wreszcie odważe z nią zerwać? Tak, już nam nie wychodzi, ciąge się kłócimy, nawet o jakieś głupie rzeczy. Nawet nic do niej nie czuje, jak kiedyś. Moja mama nigdy jej nie lubiła, moje siostry ją uwielbiały, cieszyłem się, że jestem z tak wspaniałą dziewczyną, ale to już dawno temu. Podszedłem do lodówki i nawet nie powiedziałem jej zwykłe "cześć", po prostu kiedy wstane, nie raczę do kogoś powiedzieć lub odpowiedzieć.
-Raczyłeś się nareszcie obudzić.- Powiedziała, czyli jest na coś wkurzona, bo mówi do mnie innym tonem. Jak ja jej nie lubię, strasznie mnie denerwuje jej zachowanie.
-Czy ty znowu zaczynasz kłótnię?-Zapytałem
-Nie, ale niecierpię twojego zachowania, nigdy się tak nie zachowywałeś, chyba to zauważyłeś, Louis?
- Zauważyłem, nie układa nam się nie rozumiesz?
- I kolejna kłótnia. Rozumiem, kłócimy się o jakieś głupie rzeczy, o naszych sprawach, o to czy ty lub ja jesteśmy wkurzeni. Kiedyś tak nie było..
-Kiedyś, to już przeszłość. Te 3 lata były wspaniałymi latami z tobą.. chyba czas na odejście.
-Czy ty wlaśnie ze mną zrywasz, Tomlinson?!
-Tak Eleanor, zrywam z tobą, znajdziesz sobie lepszego ode mnie chłopaka, może nie będziecie się kłócić tak jak my od jakiegoś czasu..
-Louis, chyba masz racje. To ja idę się spakować i wyjadę do rodziców.- Eleanor mieszkała ze mną 2 lata, teraz to pewnie przeżywa, rozumiem ją, bo teraz też mi nie jest łatwo. Po 15 minutach spakowała swoje rzeczy i schodziła na dół. Była smutna, bardzo mnie kochała, ale jak mamy żyć, jeśli ciągle się kłócimy? Założyła kurtkę, potem buty, załoyła czapkę i szalik. Podeszła do mnie i powiedziała te słowa:
-Nigdy o tobie nie zapomnie Louis. Myślę, że ty o mnie też nie zapomnisz. Będziemy przyjaciółmi?
-Tak, będziemy..-Odpowiedziałem i pocałowała mnie w policzek, następnie wyszła z mojego domu...
*Harry*
-Już dłużej tego nie zniosę, proszę Cię, nie bij mnie!- Powiedziałem do mojego ojca. Codziennie, czy wrócę ze szkoły lub wrócę późno, albo gdy wrócę następnego dnia zaczyna mnie bić. Od roku mieszkam z ojcem, moja mama się z nim rozwiodła, moja starsza siostra też to przeżywa tylko, że gorzej... Czuje ból, znów mnie bije, jeszcze gorzej niż zwykle. Dzisiaj wróciłem późno, po prostu nie chciałem siedzieć w tym piekle. Moją siostrę pewnie też bił, za to, że mnie nie było. Czasem Gemma dostaje za nic..
-Myślę, że Cię to nauczyło. Teraz zajmę się twoją siostrą..- Powiedział i kierował się w stronę drzwi pokoju Gemmy, wstałem i wziąłem wazon, który stał na stole. Kiedy chciał już wejść do jej pokoju walnąłem go wazonem a ten natychmiastowo wywalił się na podłodze nie ruszając się. Pobiegłem szybko do Gemmy, nigdzie jej nie było, pewnie się schowała w szafie.
-Gemma, wychodź szybko, dopóki on się nie ruszy!-Powiedziałem, a ona szybko wyszła z szafy. Przytuliła mnie, płakała. Dlaczego ona bardziej cierpi? To ja bardziej powinienem cierpieć niż ona. Czasem ona nie dostaje, tylko ja za nią. -Zakładaj kurtkę i wychodzimy.
-Ale gdzie?-Zapytała
-Pojedziesz do babci, pojade z tobą, a ja później wyjadę do Londynu. Spakuj się szybko, i za 10 minut wychodzimy.
-A jak on się obudzi? To będziemy mieli jeszcze większe piekło, niż wcześniej.
-Nie gadaj i się pakuj, ja go zamknę w piwnicy.-Powiedziałem, Gemma wzieła swoją walizkę i zaczęła się pakować, chyba moje ciuchy też pakowała. Przyciągałem ojca do piwnicy, zajęło mi to z 5 minut. Zaczął się powoli budzić, zamknąłem go na klucz i szybko pobiegłem na górę do siostry. Była już przygotowana.
-Dobra, szybko bierz te rzeczy i musimy jak najszybciej jechać do pociągu. Ojciec się budzi i zaraz będzie tu dym.
-Masz, załóż kurtkę, jest ponad -20 stopni na dworze.-Powiedziała i podała mi kurtkę, założyłem ją, potem buty i szybko wyszliśmy od tego piekła. Ojciec się obudził i walił w te drzwi, niedługo się uwolni. Było strasznie zimno, tak jak powiedziała Gemma. Miałem na sobie tylko ciepłą kurtkę, spodnie 3/4, i jakieś buty, które były przedziurawione. Nie wiem jakim cudem mieszkaliśmy z ojcem. Szliśmy powoli do stacji. Nasza babcia mieszkała 1 godzine od Holmes Chapel. Do stacji mieliśmy 5 minut, a pociąg ma być 13:30, czyli, mamy jeszcze 10 minut. Myślę, że nas ojciec nie złapie. Siedziałem z Gemmą i czekaliśmy na pociąg, strasznie było mi zimno, ona to jednak zauważyła. Nie chciałem się odezwać, bo wiedziałem, że zaraz będzie mi mówić, dlaczego długich spodni nie założyłem. I tak nie byłoby różnicy, bo długie spodnie miałem dziurawe. Tak, przez ojca. Z matką nie mieliśmy kontaktu od roku. Nie wiem dlaczego nas zostawiła z tym potworem. Może nas nie kocha? Babcia, jest mamą naszej mamy, i zawsze mówiła, że jakbyśmy chcieli przyjechać, to zawsze są drzwi dla nas otwarte. Pewnie, gdy usłyszy jakie piekło mieliśmy z ojcem, będzie chciała, żebyśmy tutaj zamieszkali. Tylko, że ja wyjeżdżam do Londynu zacząć nowe życie, zapomnieć o swoich problemach. Mój przyjaciel, Liam, myślę, że u niego mogę się zatrzymać, ale nie wiem gdzie mieszka. Nie wiem, może go spotkam w Parku, na ulicy? Wyjechał, nie mówiąc mi, gdzie mieszka. Wyżalał mi się, że jego rodzice nie zwracają na niego uwagi. Od 9 roku życia, musiał sam sobie poradzić, a jego rodzice? Przejmowali się pracą, nim nie byli zainteresowani. Gdy ma teraz 17 lat, jest starszy ode mnie o rok, wyprowadził się 4 miesiące temu do Londynu. Nie mówił mi, gdzie będzie mieszkał.Rozumiem go, powiedziałby mi, gdyby nie jego problemy. Nareszcie przyjechał pociąg. Wziąłem walizkę mojej siostry i weszliśmy do środka, kiedy znaleźliśmy wolną kabinę, weszliśmy i usiedliśmy. W pociągu było strasznie ciepło. Kiedy pociąg ruszył się po 5 minutach, zobaczyliśmy za oknem ojca.. Darł się, żeby zatrzymać pociąg. Dobrze, że się go nie posłuchali i pociąg ruszył. Ja się z tego śmiałem i cieszyłem się, że nareszcie mieliśmy wolność. Od dzisiaj nie pozwolę, żeby ktoś mnie bił, poniżał i śmiał się ze mnie jak ojciec.
-Harry, zostawisz mnie, a ty po prostu wyjedziesz do Londynu?
-Gemma, będziesz z babcią, ona się tobą zaopiekuje. Ja muszę wyjechać..
-Ale dlaczego?-Zapytała, nie dokończjąc mi.
-Żeby zacząć nowe życie, zapomnieć o naszych problemach, zmienić się. Nie pamiętasz, jak prawie się zabiłem przez ojca? Kiedy z tego wyszedłem, dostawałem jeszcze bardziej, broniłem Cię, żeby Ci tego więcej nie robił. Jeszcze mocniej dostawałem, aż do nie przytomności. On Ci wtedy nic nie robił.
-A jakby Cię pobił do śmierci?
-Wtedy, musiałabyś uciec na policje. Dostałby do żywocie. Ja nareszcie byłbym wolny od piekła.
-Ale jesteś już wolny, razem ze mną. A jak już będziesz w tym Londynie nie wiem, pół roku? To odwiedziłbyś mnie? Też muszę się z tym uspokoić.
-Pewnie, że tak siostrzyczko..
***
Kiedy już byliśmy pod drzwiami naszej babci, zadzwoniłem i czekaliśmy, aż przyjdzie nam otworzyć. Po 30 sekundach otwierała drzwi i gdy nas zobaczyła, zaczęły jej ły lecieć.
-Harry, Gemma.. Jak ja was dawno nie widziałam!-Przytuliła nas jeszcze bardziej płakając.-Wchodźcie.-Powiedziała, a po jej słowach weszliśmy do środka. Nic się u niej nie zmieniło, wszystko po staremu. Nasze zdjęcia z dzieciństwa, stara kanapa, w ogóle tak jak za dawnych czasów, kiedy do niej przyjeżdżaliśmy. Usiedliśmy na kanapie. Zaczęła się rozmowa.
- Co was tutaj sprowadza? Ponad rok się z wami nie widziałam.
-To strasznie długa historia, babciu.-Powiedziała Gemma.
-Historia?-Zapytała z zaskoczeniem.
-tak, zaczęło się od tego jak (...)
Kiedy skończyłem opowiadać, nasza babcia zaczęła płakać, nigdy jej takiej nie widziałem. Gemma, zaczęła z nią płakać, ja nie, powstrzymywałem łzy.
-Mam do ciebie jeszcze jedno pytanie.-Powiedziałem.
-Jakie?
-Czy mama do ciebie często przychodzi?-Zapytałem.
-Tak, dzisiaj ma przyjść.. Ta wasza niespodziewana wizyta. Opowiadała mi, że przyjeżdża do was 1 raz na tydzień. Przez ten cały rok, Anne do was nie przyjeżdżała?
-Nie, babciu. Myślę, że ona już nas nie kocha. Te piekło co przeżywaliśmy..
- Nie spodziewałam się po jej zachowaniu takiego czegoś. Nigdy tak jej nie wychowywałam. -Usłyszeliśmy jak ktoś wchodzi do domu. Jeśli to mama, będę musiał już wychodzić, Gemma sama sobie poradzi u Babci. Nie myliłem się, przyszła do babci. W ogóle się nie zmieniła.
-Cześć mamo! O mój boże..-Powiedziała z nie dowieżaniem.
-Czemu przez ten cały rok, mnie okłamywałaś drogie dziecko!-Babcia się zdenerwowała.Ostatnio tak się zdenerwowała 5 lat temu?
- A wy co tutaj robicie?!-Wykrzyczała chyba na cały dom.
-Nie krzycz na nie! To ja się pytam, dlaczego okłamywałaś mnie ten cały rok? Czy ty wiesz jakie piekło miały twoje dzieci? Ty je zostawiłaś, dlaczego? Nic Ci nie zrobiły, twoje dzieci są bezbronne, kochały Cię. A ty nagle je zostawiasz. Proszę Cię, wyjdź nie przychodź.
-Ale mamo, daj mi to wyjaśnić.
-Wyjdź!- Wykrzyczała, i mama wyszła. Gemma stała jak słup.
-Babciu, to ja już się zbieram, za 15 minut mam pociąg do Londynu. Myślę, że zaopiekujesz się Gemmą..
-Ale dlaczego wyjeżdżasz?
-Żeby zacząć nowe zycie, zapomnieć o problemach. Mam nadzieję, że pomożesz Gemmie zapomnieć o probemach, co były w Przeszłości.
-Obiecuje Harry, że zapomni.-Po tych słowach wyszedłem z moimi rzeczami.
***
Louis.
-No co ty, zerwałeś z Elką?-Zapytał Niall z niedowieżaniem.
-Od miesiąca, lub jeszcze dłużej nam nie wychodziło,miałem jej po prostu dość, nawet jej nie kochałem. A ty jeszcze się dziwisz, że zerwałem?
-Stary myślałem, że z nią nigdy nie zerwiesz! Nareszcie możemy chodzić z Zayn'em na jakieś imprezy! Od kiedy byłeś z Eleanor nie chodziłeś z nami na imprezy.
-Zapomniałeś, że ja nie lubię chodzić na imprezy? Jak już mi się za chce, to pójdę.-Powiedziałem.-A jak już wspomniałeś o Zayn'nie, to gdzie on jest?
-Poszedł z Perrie na randkę.-Powiedział, to Zayn spotyka się z Edwards?
-Em.. Niall?
-Słucham.
-Od kiedy on się spotyka z Perrie? Nic mi nie mówił.
-Nic Ci nie mówił, bo on się z nią na razie nie spotyka. Po prostu zaprosił ją na rande i tyle.
-Co masz na myłśi, że "bo on się z nią na razie nie spotyka"? Masz na myśli, że Zayn poprosi ją, żeby z nim chodziła?-Zapytałem.
- Mówił mi, że ma zamiar się jej dzisiaj zapytać.
-A ty kiedy znajdziesz sobie dziewczynę?-Zapytałem, śmiejąc się.
-Na razie wolę być samotny, jak dojrzeje, wtedy może jakąś dziewczynę poznam.
-Niall tylko, że ty nigdy nie dojrzejesz.- Powiedziałem śmiejąc się jeszcze bardziej.
-Haha, bardzo śmieszne Lou.-Powiedział, usłyszeliśmy jak ktoś otwiera drzwi, przyszedł Zayn z Perrie. Uhuhu dzisiaj będzie się działo.
- Witamy, witamy.-Powiedział Niall.
-Jesteście razem?- Zapytałem
-No tak jakoś wyszło.. tak jesteśmy.- Powiedziała Perrie.
-Dobra Niall, zbieraj się i idziesz do mnie, musimy tą dwójkę zostawić samych.
-Tomlinson.. Nie przesadzaj.-Powiedział Zayn.
-Nie, on ma racje my już idziemy.- Założyłem buty i kurtkę i wyszliśmy z Niall'em w drodze do mojego domu. Było strasznie zimno niż wcześniej. Szliśmy i Niall zaczął rozmowę.
- To co my będziemy u ciebie robić?
-Dzisiaj ma być mecz, więc będziemy go oglądać.-Powiedziałem
-Dobra, to ty idź już, a ja pójdę do sklepu kupić coś na ten mecz.-Powiedział i poszedł do sklepu, ja szedłem dalej do domu. Kiedy przeszedłem przez furtkę, zobaczyłem, że jakiś młody chłopak leży pod moimi drzwiami. Miał brązowe włosy, loczkowate, blada twarz, na pewno nie był pijany. Rozdarte ciuchy, on tutaj zatrzymał sie tutaj z zimna.
-Halo, kolego! Żyjesz?-Nie odpowiedział. Chyba zemdlał, wziąłem go na ręcę, szukałem jeszcze kluczy do drzwi. Kiedy je znalazłem i przekręciłem, wszedłem szybkim ruchem do domu. Położyłem go na łóżku, co ja mam z nim zrobić?
-Już jestem, Lou!- Przyszedł Niall.. Ciekawe co powie, gdy zobaczy tego chłopaka.
-To szybciej zdejmuj te buty, bo muszę Ci coś pokazać.-Powiedziałem, a on szybkim ruchem przyszedł do salonu.
-Kto to jest?-Zapytał.
-Sam chciałbym wiedzieć, znalazłem go pod moimi drzwiami.
- Musiał chyba zemdleć z zimna? Osłabienia? Lou, budzi się.-Brunet zaczął powoli się budzić, otwierał powoli oczy, był zielonooki. Kiedy nas zobaczył trochę się przestraszył, bo się skulił.
-Nie bój się, nic Ci nie zrobimy.-Powiedziałem
-Obiecujesz?-Zapytał
-Obiecuje. Zrobić Ci kawy, herbaty?-Zapytałem
- Herbaty.-Powiedział, poszedłem do kuchni, NIall razem ze mną, był bardzo zszokowany ja z resztą też.
- Louis, ten chłopak jest serio wystraszony.
-Wiem, młodszy od nas chyba o rok, dwa lata. Ciekawe dlaczego aż tak nas się boi?
-Nie wiem.-Ugotowała się herbata, poszedłem z Niall'em do salonu, gdzie był ten chłopak, podałem mu herbatę i zacząłem rozmowę.
-No więc, po co przybyłeś do Londynu? Ngdy Cię tutaj nie widziałem, przyjechałeś do kogoś?
-No.. mniej więcej.
-Jak mniej więcej?- Wtrącił się Niall.
-Nie chcę o tym mówić.-Powiedział.
-Dobrze, a powiesz do kogo"mniej więcej" przyjechałeś? -Zapytałem.
-Do Liam'a..-Nage zemdlał, położyłem go na łóżku, był bardzo osłabiony, powinien teraz odpoczywać.
-Czy wiesz o jakiego Liam'a chodzi?
-Jeśli się nie mylę, to myślę, że chodzi o Liam'a Payne'a. Przyjaciel Zayn'a, znają się od 3 miesięcy.
-Masz do tego Liam'a numer?- Zapytałem.
-Nie, ale mogę poprosić Malika o numer. Nie znam go za bardzo.
-To dzwoń do niego.-Powiedziałem i Niall zadzwonił do Zayn'a. Usiadłem koło chłopaka, teraz chyba spał, bo słodko chrapał. Czemu powiedziałem słowo "słodko"? Dobra, nie ważne. Nareszcie skończył rozmawiać.
- I jak?
-Zaraz prześle sms'em jego numer. Dobra przesłał. Masz dzwoń do niego.
-Czemu ja? Ty go trochę znasz, pozna Cię po twoim imieniu. Lepiej ty zadzwoń.-Powiedziałem.
-Ech, no dobra.-Powiedział i zadzwonił do niego. Kiedy odebrał zaczęła się rozmowa, po chwili Niall chciał, zebym rozmawiał z Liam'em.
-On chce z tobą rozmawiać.-Powiedział.
- Spoko.-Wziąłem telefon do ręki i zacząłem z nim rozmawiać..
*rozmowa*
-Hej, ty to Louis, prawda?-Zapytał się.
-Tak, Posłuchaj. Przy moich drzwiach znalazłem chłopaka, brunet loczkowaty, ma zielone oczy jak kot, ma chyba 16 czy 17 lat, ale nie jestem pewny. Na chwilę się obudził, pytałem co go tu sprowadza do Londynu. Powiedział, że chyba do Ciebie przyjechał, tak w pewnym sensie, nie chciał nam powiedzieć. Jest blady, ciuchy podziurawione, to twój przyjaciel?
-Boże, Harry.- Dobra czyli dowiedziałem się jak ma na imię.- On tyle godzin jechał do mnie? Ale ja wyjeżdżam na tydzień.Nie widziałem go już bardzo długo. Mam prośbę do Ciebie Louis.
-Słucham.
-Czy mógłbyś go przygarnąć na ten tydzień? Jak wrócę, to przyjadę do ciebie i zabiorę go do siebie.
-Nie ma problemu, bardziej go poznam i w ogóle.
-Dobra dzięki na razie!-Po chwili się rozłączył.
- I jak?
-No to jego przyjaciel, on ma na imię Harry. Liam poprosił mnie, żebym się nim zajął tydzień, bo on wyjeżdża.
-Ale obcego chłopaka? Nawet go nie znasz.
-Nie bądź taki opiekuńczy, ten chlopak ma zaledwie 16-17 lat. Jest osłabiony, on potrzebuje pomocy.
-Jak chcesz, dobra ja się będę zbierał. Cześć!
-Cześć.-Powiedziałem i Niall wyszedł. Usiadłem na kanapie koło chłopaka, zaczął otwierac oczy.
-Zatrzymasz się u mnie na jakiś tydzień. Liam poprosił mnie, żebyś u mnie został, bo on wyjeżdża. Jak wróci, to u niego będziesz mieszkał.
-Mieliście kontakt z Liam'em?-Zapytał z zachrypniętym głosem.
-Ogółem brat Niall'a, go zna i wysłał mi sms'em numer do niego. Od razu kiedy Cię opisałem, poznał Cię od razu.
-Dziękuje Ci..-Zarzymał się chciał powiedzieć moje imię, którego nie znał.
-Louis.-Podałem mu rękę.
-Harry.-Odpowiedział.
- Może chcesz się wykąpać? Jesteś strasznie brudny, nie żeby coś, ale jak nie chcesz to nie.
- Właśnie miałem się Ciebie zapytać, czy mogę się wykąpać. Ale naprawdę mogę?
-Hazza, głupie pytanie, oczywiście, że możesz!-Powiedziałem do niego zdrobniale, zrobił dziwną minę. Nie dziwię mu się, bo sam się zdziwiłem.
-Hazza? Nigdy na mnie tak nie mówił, jedynie po imieniu, a w szkole po nazwisku. Ale mów na mnie jak chcesz.-Powiedział a ja się do niego uśmiechnąłem, Tommo, ogarnij się. Wyciągnąłem z szafy ręczniki i podałem mu je.
-Łazienka jest na górze po lewej stronie.-Powiedziałem, a on poszedł na górę.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, o to mój pierwszy rozdział, i w ogóle pierwszy z czwartych blogów o Larry'm.
Nigdy nie pisałam o Louis'ie i Harry'm to dla mnie po prostu nowość. Rozdział jest nie ciekawy, pisałam go 4 dni. Wtedy neta nie miałam i zaczęłam z nudów pisać rozdziały o Larry'm. yśłę, że się WAM podoba i skomentujecie moje wypociny :DD
Po każdym rozdziałem, będe pisać ile ma być komów, żeby był nowy rozdział, na razie:
1 KOM=NEXT :)